Zum Inhalt springen

Jak oświetlić kuchnię, żeby nie żałować każdego wieczoru

Aus Bob-Fuchs Webdesign

Gdy brak miejsca na pościel staje się codziennością, warto pomyśleć o meblach wielofunkcyjnych. W przedpokoju mam ławkę z siedziskiem, które unosi się do góry – w środku trzymam buty poza sezonem i zapasowe koce. W sypialni postawiłam na łóżko z pojemnikiem na pościel, ale zamiast standardowego stelaża wybrałam model z regulowanym zagłówkiem. Dzięki temu mogę czytać w łóżku bez podpierania się poduszkami. Kanapa z funkcja spania w salonie to u mnie model z trzema siedziskami, ale rozkłada się tylko jedno z nich – reszta zostaje jako siedzisko. Sprytne, bo goście śpią wygodnie, a ja nie tracę całej przestrzeni dziennej.

Gdy w grę wchodzi nocleg dla gości, a łazienka jest jedynym wolnym miejscem, zaczynają się schody. W jednym z mieszkań gościnną przestrzeń zaaranżowałam w przedpokoju, ale łazienka musiała pełnić dodatkową funkcję. Zamontowaliśmy tam wersalkę o szerokości 90 cm z tapicerką welurową w odcieniu butelkowej zieleni. Tak, w łazience. Tapicerka welurowa jest łatwa do czyszczenia, a w razie potrzeby gość spał wygodnie. Pod spodem znalazło się miejsce na pościel. Kluczowe było, aby wersalka miała mechanizm DL, który pozwala szybko rozłożyć siedzisko bez przesuwania mebla. Dzięki temu rano pościel znikała, a pomieszczenie wracało do swojej pierwotnej roli.

W aranżacji pokoju młodzieżowego nie można zapomnieć o strefie nauki, która często koliduje z miejscem do spania. Polecam biurko z regulacją wysokości lub przynajmniej z przestrzenią na nogi o głębokości 60 cm – to standard, który pozwala na wygodną pracę bez garbienia się. Lampka z ramieniem na klipsie to lepszy wybór niż stojąca, bo nie zajmuje blatu. A co z gośćmi na noc? W małych pokojach sprawdza się materac piankowy składany w kostkę, który chowasz pod łóżkiem. Gdy nastolatek ma już kanapę z funkcją spania, dodatkowe miejsce dla kolegi zapewni wersalka z wysuwanym drugim materacem – taka wersja zajmuje niewiele więcej miejsca niż sofa, a pozwala spać dwóm osobom. Pamiętaj tylko, że wersalka wymaga dokładnego zmierzenia pokoju, żeby po rozłożeniu nie blokowała drzwi.

Zastanawiałam się kiedyś, jak sprawić, by w mojej kawalerce o powierzchni 38 metrów kwadratowych zmieściło się wszystko, czego potrzebuję na co dzień, a jednocześnie nie czuć się jak w magazynie. Klucz okazała się zabudowa kuchenna, która w małych przestrzeniach może pełnić znacznie więcej funkcji niż tylko przechowywanie garnków i talerzy. Postanowiłam podejść do tematu praktycznie, bo w końcu każdy centymetr jest na wagę złota, szczególnie gdy planujesz zaprosić gości na noc. Zamiast standardowej zabudowy, która tylko oddziela strefę gotowania, stworzyłam rozwiązanie, które łączy kuchnię z salonem i sypialnią w jednym. To nie jest proste zadanie, ale efekty mogą być zaskakujące, zwłaszcza gdy użyjesz odpowiednich mebli i dodatków.

W małych mieszkaniach najczęstszym problemem jest brak miejsca do przechowywania. Goście na noc śpią na rozkładanej wersalce, która w dzień wygląda jak spartańska ławka. Albo jeszcze gorzej - na dmuchanym materacu, który wiecznie się spuszcza. Kiedy przygotowujesz mieszkanie pod sprzedaż, musisz pokazać, że da się w nim normalnie żyć. Postawiłam kiedyś na tapicerowanym zagłówku z weluru, ale nie o to chodzi. Chodzi o to, żeby potencjalny kupiec zobaczył, że kanapa z funkcją spania może być wygodna. Pokazałam mu, że ma stelaz listwowy, a nie sprężyny sypiące się z każdej strony. W sypialni zamiast standardowego łóżka wstawiłam lozko z pojemnikiem na posciel. Niby drobiazg, a robi ogromną różnicę.

Kuchnia w kamienicy to często wąski aneks bez okna. U mnie zmieścił się tylko blat o głębokości 50 cm i lodówka pod blatem. Wyzwaniem było przechowywanie garnków – szafki wiszące są za wysoko, bo sufit ma prawie trzy metry. Zainwestowałam w drabinę biblioteczną na szynie, która sunie wzdłuż całej ściany. Nie dość, że wygląda stylowo, to jeszcze pozwala sięgnąć do najwyższych półek bez stawania na krześle. Przy okazji odkryłam, że wąski blat świetnie sprawdza się jako miejsce do krojenia, jeśli postawisz na nim deskę z rowkiem na soki. Małe metraze wymuszają kreatywność.

Największym błędem, jaki widzę u sprzedających, jest zostawianie rzeczy osobistych. Zdjęcia rodzinne, kolekcja kubków z wakacji, plakaty z ulubionym zespołem. Kiedy wchodzisz do takiego mieszkania, czujesz się jak intruz. Home staging polega na tym, żeby zneutralizować przestrzeń. Zabrałam kiedyś z komody dwadzieścia ramek ze zdjęciami i postawiłam tam jedną białą wazę z suszoną trawą. Klientka była zła, ale po tygodniu przyszła oferta. Ludzie muszą wyobrazić sobie swoje życie w tym miejscu, a nie oglądać cudze. W salonie postawiłam trzy poduszki w odcieniach beżu i szarości. Na stoliku kawowym położyłam stos książek w jednakowych okładkach. Tyle wystarczy.